teksty

WSZYSTKO JEST TAKIE PROSTE
wszystko gdy mówisz jest takie proste
gdy mam kłamać
robię to
gdy mam nienawidzieć
czuję krew kapiącą na bruk
te dwie ręce splecione
tylko wyraz politowania
na twojej twarzy
widzę śmiech
gdy mówię to miłość

na ile sposobów jesteś gotów
przewartościować uczucia
dopominanie się swoich praw na ulicy
jest chyba normalną rzeczą
a może w imię spokojnego sumienia
zabronisz tego wszystkim?
sumienie będzie najczystsze
gdy wszyscy będą spijać
wrzący jad
wypływający
z twoich ust

nie wyrazić sprzeciwu
a czemu nie?
żyję tutaj, kocham tutaj

a może wolność teraz tylko oznacza
możliwość wyboru miejsca
sobotnich zakupów?


MOJA PERSPEKTYWA
obudziłem się
z głębokiego snu
w który zapadłem

kilka lat temu
przemoc była codziennością
łudziłem się
że to minęło

nienawiść na ulicach
to ciągle codzienność
myslałem że to minęło
ten strach
który blokuje każdy ruch

ta nienawiść
jest jak brzemię
i równa wszystko
do szarości

myslałem że to minęło
jednak to był błąd
nic nie zmieniło się

zmieniłem się ja
moja perspektywa
zdeformowała się

straciłem kontakt
w spokojnym śnie
zatraciłem się


CAŁY CZAS
cały czas
dzień w dzień
minuta po minucie
staram się walczyć
nie z tym co narzucone z góry
lecz z uporem, który drzemie we mnie

i naiwnie wierzę przez cały czas
że myślenie przełamie opór
twego i mego serca



CZAS
czas na nikogo nie czeka
ziarenka spadają
jednostajnie
wskazówki zataczają krąg
wstał następny dzień

właśnie teraz! właśnie tu!


KRZYCZEĆ TAK
ta bardzo żyć
bez stóp podkładanych
starających
zwalić z nóg

tak bardzo krzyczeć
i nie widzieć twarzy
ze wzrokiem
ostrzejszym nad stal

tak bardzo być
bardziej niż dotychczas
i odetchnąć
pełną piersią

tak krzyczeć by się śmiać
tak krzyczeć gdy się bać
tak krzyczeć by żyć
tak krzyczeć i być


OŚRODEK DECYZYJNY
kolorowe obrazki,
strony, kanały
wypełniają mnie
niczym puste naczynie
zachowuję się
ośrodek decyzyjny?
jest już poza mną
tylko histerycznie czekam
na sygnał

taca została przygotowana
wszystko czego potrzebuję
jest na niej
tylko brać
tylko czerpać
by zachłysnąć się

i czekam
tylko gdy nadejdzie czas
gdy wreszcie
nie będzę zmuszony
decydować za siebie



UWOLNIJ PRZESTRZEŃ
to co mam ja
to co masz ty
spotkałem kiedyś człowieka
z mądrością w oczach powiedział
współpraca to coś co wzmacnia
ja wzmacniam ciebie
ty wzmacniasz mnie
prosta zasada koegzystencji
tego by razem żyć

stanowienie według własnych reguł
chociaż tego swojego skrawka
tego miejsca, które jesteśmy
jeszcze w stanie uratować
tego miejsca gdzie znajduję się ja
tam gdzie zaproposzona jesteś ty
tego miejsca gdzie znajduję się ja
tam gdzie zaproposzony jesteś ty

wyszarpnąć to z pazernych rąk
trzymać, mieć tą przestrzeń
i uwolnić ją


UŻYJ W SOBIE ISKRĘ
pamiętaj i użyj w sobie iskrę
spadającą w dół
zapalającą stos

chyba że to co w tobie się tli
przykryjesz płachtą
z klapkami na oczach będziesz się śmiał
gdy iskra
jedyna którą miałeś
zgaśnie w tobie na zawsze

a teraz zgadnij jak długo jeszcze
pozwolisz wystawić na próbę
cierpliwość ognia
jak długo ogień
będzie tolerował
twój pusty wzrok

pamiętaj i użyj w sobie iskrę


TA JESIEŃ
* ten utwór to nasz mały wyraz szacunku do tych zespołów, których już nie ma, a które odcisnęły na nas mocne piętno. nie tylko muzyczne... 

ta jesień nie mogła zacząć się gorzej
ty wiesz
ja wiem
tak różnimy się od siebie
czasem myślę
tak wiele nas dzieli
podjąłeś decyzję
i odchodzisz

ale pomimo to
chciałbym mieć świadomość
że jesteś gdzieś tutaj
te nici specyficznej przyjaźni
będą trwały dalej

te nici
będą poruszać
odpowiednie miejsca
w naszych sercach


KRÓTKA PIOSENKA O...
czy było warto?
czy odpowiedziałbyś
gdybyś tylko mógł?
czy dałbym radę
zmienić
twoje przeznaczenie
czy tylko na zawsze
będę obserwował
twoją krew
znaczącą
twój koniec...


DZIENNIK WOJENNY
co byś chciał żeby ci powiedzieć
do czego mam się przyznać
do tego że mordowałem?
przecież wiesz że nie robiłem tego
że nienawidziłem?
przecież wiesz
na to przyjdzie jeszcze czas

jestem tylko pyłkiem
małą jednostką
której nie zapamięta nikt
oko tej kamery
spoglądało w dal
oko tamtej
nawet przez chwilę
nie zarejstrowało bólu

to był przekaz na żywo
ktoś robił zakupy...
prał...
gotował...
kochał się...

to nic
nie każdy musi płakać
dobrze o tym wiem
że jesteś bezradny
tak jak ja

jednak twoja chwila refleksji
będzie moim małym grobem
oznaczonym kwiatem pamięci


PROMIEŃ SŁOŃCA
przez osiem minut gubisz drogę
by znaleźć ją daleko stąd
proszę ogrzej mnie
jak dawniej
przywróć
płomienne myśli
pozwól cieszyć się
drobnostkami

zapomnieć o nieuchronnym końcu
dodaj mi sił by być odpornym
zabierz z mózgu przykre obrazy
ciało wypełnij
endorfinami

może kiedyś nasze drogi przetną się
gdy będziemy płynąć kolejny raz
przez zapomniane zakamarki wszechświata

jak zbłąkane dusze przeklętych
jak człowiek ćma za kurtyną powiek
nieskończoność z boską ułomnością

kiedy znów zaświecisz
największe oszustwo będzie prawdą
i nie uśmiechnę się
choć tak bardzo chciałem w ciebie wierzyć


BŁĄD W STATYSTYCE
wolę martwym być
gdy widzę
wolę nie zobaczyć

spojrzenie nie wystarczy
zobaczyć znaczy otworzyć serce
czy poszedłeś za nim
choć raz
po śladach tego człowieka
tropiąc niczym gończy pies
jego niedolę
czy jesteś gotowy spojrzeć
to wszystko przez alkohol
czy jesteś tego pewien?
czy zagłodzony dzieciak
to tylko kolejny błąd w statystyce?

moje sumienie nie jest czyste
a twoje?
zbyt wiele razy odwracałem się
przechodziłem obok
zbyt wiele błędów w statystyce
ile jeszcze twarzy
miniesz na swej drodze
ile jeszcze twarzy
nie zauważę ja


OSTATNI DZIEŃ
to jest ostatni dzień przed końcem świata
przed końcem poczętego
cienia szansy
ostatniego zgodnie z naszym życzeniem

to jest ostatni dzień mojego życia
kiedy patrzę w twoją twarz
gdy zastanawiam się
jak to wszystko możesz znieść

to jest ostatni dzień waszych spojrzeń
zakochanych w plastikowych oczach
zakrywających cień
cień zakrzepłej krwi

to jest ostatni dzień twoich łez
wydrapanych z dna ekranu
znaleźć ukojenie
w transmisji ostatnich dni

to jest nasz ostatni dzień
ostatnia chwila
ostatni wdech
spalin twojego umysłu


pozostanie tylko opar odbicia twojego umysłu
na roztrzaskanym szkle ekranu...
wreszcie dla ciebie czas dopełni się...


OPUŚCISZ MNIE
czy opuścisz mnie
kiedy przyjdzie trudny dzień
czy staniesz obok gdy
nadzieja pozwoli w czyn zmienić sny

tak wiele smutku odnalazłem na swej drodze
patrząc w twoje oczy
wszystkie chwile zamknięte
w tej łzie rozpaczy

odnalazłem swój smutek
błagalne spojrzenie
twoje usta
zaklęte w niemym bezruchu
bezdusznej apatii

czy pozwolisz mi umrzeć? zakryty niemocą
czy możesz się odciąć? ode mnie od świata

bezimienny tłum w środku ty
zakryty niewinnością, wygodne posłanie
bezduszny tłum obrócony w pył
czy kiedykolwiek przejrzysz
czy mnie jeszcze zastaniesz

bezimienny tłum
w środku ty
bezduszny tłum
obrócony w pył


do góry

Aporia © 2013